Czy lekarz lub placówka medyczna mogą w reklamie używać sformułowań typu najlepszy specjalista albo najskuteczniejsza metoda?

Rynek usług medycznych, a w szczególności sektor prywatnych praktyk lekarskich, stomatologii oraz medycyny estetycznej, staje się coraz bardziej konkurencyjny. Właściciele małych placówek medycznych oraz lekarze prowadzący własne gabinety stoją przed wyzwaniem jak skutecznie wyróżnić się na tle innych podmiotów i przyciągnąć pacjentów. 

W klasycznym marketingu biznesowym naturalnym odruchem jest sięganie po dynamiczny, perswazyjny język reklamowy, pełen haseł obiecujących najwyższą jakość. Na stronach internetowych czy w mediach społecznościowych firm z innych branż roi się od zapewnień o bezkonkurencyjności, stuprocentowej skuteczności i różnych form wartościowania i pozycjonowania marki. Czy jednak te same mechanizmy promocyjne można bezkarnie przenieść do świata medycyny?

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest jednoznaczna i kategoryczna: lekarz ani placówka medyczna nie mogą używać w swojej komunikacji sformułowań takich jak „najlepszy specjalista” czy „najskuteczniejsza metoda”. Każda próba pozycjonowania swoich usług lub wartościowania kompetencji za pomocą przymiotników w stopniu najwyższym jest w polskim porządku prawnym niedozwolona. Takie działanie w sposób bezpośredni narusza zarówno rygorystyczne przepisy ustawowe, jak i zasady etyki zawodowej. Poniżej przedstawiamy szczegółowe, uzasadnienie prawne i etyczne, które każdy menedżer zdrowia oraz lekarz powinien bezwzględnie znać, aby chronić swoją praktykę przed poważnymi konsekwencjami

Podstawowa różnica między promowaniem standardowych usług komercyjnych a informowaniem o działalności leczniczej tkwi w misji zawodu lekarza oraz w ochronie dobra pacjenta. Polskie prawo oraz regulacje środowiska medycznego precyzyjnie wyznaczają granice tego, co wolno przekazać opinii publicznej.

Kluczowym aktem prawnym regulującym tę kwestię jest Ustawa o działalności leczniczej. Zgodnie z jej zapisami, podmiot wykonujący taką działalność może podawać do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Pacjenci muszą przecież wiedzieć, jakie procedury są dostępne w danym gabinecie. Jednak ustawodawca wprowadził tu potężne obostrzenie: treść i forma tych komunikatów nie mogą mieć cech reklamy.

Co to oznacza w praktyce dla lekarza medycyny estetycznej czy stomatologa? Sformułowania typu „najlepszy” czy „najskuteczniejszy” posiadają charakter ściśle perswazyjny oraz wartościujący. Ich celem nie jest obiektywne informowanie o dostępności danej procedury, lecz emocjonalne wpłynięcie na decyzję pacjenta i przekonanie go o wyższości danej oferty nad ofertą konkurencji. Taki zabieg automatycznie nadaje całemu komunikatowi cechy zakazanej reklamy, co stanowi bezpośrednie złamanie prawa stanowionego.

Szczegółowe i niezwykle restrykcyjne zasady dotyczące komunikacji lekarzy z rynkiem zostały doprecyzowane przez Naczelną Radę Lekarską (NRL). Samorząd lekarski kategorycznie zabrania podawania w informacjach o praktyce zawodowej następujących elementów:

  • Informacji o jakości sprzętu:  Nowoczesne technologie są ogromnym atutem placówek medycznych. Choć prawo pozwala na wymienienie posiadanego sprzętu diagnostycznego czy zabiegowego, to kategorycznie zabrania się dokonywania jego oceny jakościowej. Używanie sformułowań takich jak np. „najnowocześniejszy laser” jest niedozwolone. Sprzęt można jedynie wymienić, bez stosowania przymiotników wartościujących.
  • Informacji o metodach i ich skuteczności: Lekarzowi nie wolno publicznie chwalić się tym, jak wysoki procent sukcesów osiąga dana procedura. Z tego względu użycie zwrotu „najskuteczniejsza metoda” stanowi bezpośrednie i rażące złamanie tego konkretnego przepisu.
  • Obietnic i potocznych określeń:  Medycyna jest nauką biologiczną, w której każdy organizm reaguje inaczej, a gwarancja wyleczenia lub uzyskania idealnego efektu nie istnieje. Określenia typu „najlepszy” lub „najskuteczniejszy” są traktowane jako niedopuszczalna w medycynie obietnica konkretnego rezultatu. Składanie takich obietnic pacjentom godzi w fundamenty zaufania do lekarza.

Lekarz, który sygnuje swoim nazwiskiem komunikaty o charakterze wartościującym, podlega bezpośredniej odpowiedzialności dyscyplinarnej przed sądem lekarskim za złamanie zasad etyki i uchwał samorządu. Postępowanie może zostać wszczęte na skutek skargi pacjenta lub doniesienia konkurencji. Złamanie zasad etyki oraz zapisów KEL grozi dotkliwymi karami dyscyplinarnymi.

Organa nadzorcze posiadają szeroki wachlarz sankcji administracyjnych, które mogą natychmiast uderzyć w bieżącą działalność operacyjną placówki medycznej. W przypadku wykrycia nielegalnych praktyk promocyjnych, na podmiot leczniczy nakładany jest oficjalny nakaz zaprzestania publikowania danej reklamy i usunięcia jej z przestrzeni publicznej. Co więcej, sankcje mogą obejmować publikację decyzji o stwierdzonym naruszeniu w mediach na koszt placówki, co dla prywatnego gabinetu stomatologicznego czy medycyny estetycznej oznacza potężny kryzys wizerunkowy i utratę zaufania lokalnej społeczności.

Szczególne i najbardziej dotkliwe ryzyko finansowe pojawia się wtedy, gdy placówka medyczna w swojej komunikacji promuje konkretną technologię, aparat, laser czy preparat, który w świetle prawa klasyfikowany jest jako wyrób medyczny.

Jeśli placówka reklamuje technologię (wyrób medyczny), obowiązuje bezwzględny zakaz wprowadzania użytkownika lub pacjenta w błąd co do bezpieczeństwa i działania wyrobu. Sformułowanie „najskuteczniejszy” sugeruje wyższość nad innymi metodami, co w przypadku braku twardych dowodów naukowych w treści reklamy może być uznane za wprowadzenie w błąd.

Uwaga na finanse: Kary pieniężne za prowadzenie reklamy wyrobów medycznych w sposób sprzeczny z przepisami są drastyczne. W przypadku stwierdzenia naruszenia, kara finansowa może wynieść nawet do 2 000 000 zł.

Aby ułatwić właścicielom gabinetów i lekarzom codzienną weryfikację tworzonych treści marketingowych (np. na bloga, stronę WWW czy do social mediów), przygotowaliśmy zestawienie, które jasno pokazuje bezpieczne granice komunikacji medycznej.

Jako agencja marketingowa zawsze powtarzamy naszym klientom – lekarzom i właścicielom placówek – że w marketingu medycznym mniej znaczy więcej. Zamiast ścigać się na krzykliwe nagłówki i puste obietnice, które mogą skończyć się postępowaniem lub kosztowną karą finansową, warto postawić na profesjonalną komunikację informacyjno-edukacyjną.

Dosadne podsumowanie tej kwestii mieści się w jednej zasadzie: każda próba wartościowania swoich umiejętności lub metod przy pomocy przymiotników w stopniu najwyższym jest prawnie i etycznie zakazana. Bezpieczna placówka to placówka transparentna, rzetelna i szanująca literę prawa.